Każdy jest apostołem

Rozmowa z ks. Waldemarem Pawlikiem SAC, wyższym przełożonym Prowincji Chrystusa Króla Księży Pallotynów.

> Dziś, 22 stycznia, przypada wspomnienie liturgiczne św. Wincentego Pallottiego. Choć żył na przełomie XVIII i XIX w., to nie przestaje zachwycać kolejnych pokoleń przykładem swojego życia. Na czym polega wyjątkowa wciąż aktualność jego przesłania?

- Dla mnie św. Wincenty Pallotti jest duchowym ojcem, kimś, kto miał - i ma - realny wpływ na moje życie. Mam pewność, że jego osoba pozostaje niezwykle aktualna, bo potrafił zobaczyć Kościół jako żywą wspólnotę odpowiedzialnych uczniów Chrystusa. Już w XIX w. miał odwagę mówić, że misja głoszenia Ewangelii nie należy wyłącznie do duchownych, ale jest zadaniem wszystkich ochrzczonych. Każdy chrześcijanin - z samego faktu chrztu - jest apostołem.

To przesłanie wybrzmiewa szczególnie mocno dzisiaj, gdy Kościół doświadcza różnych napięć i kryzysów, zewnętrznych i wewnętrznych. Pallotti nie proponował Kościoła zamkniętego czy defensywnego, lecz Kościół żywy i misyjny: ożywiający wiarę, rozpalający miłość i odpowiadający na realne potrzeby człowieka oraz wierny Chrystusowi. Na długo przed Soborem Watykańskim II rozumiał, że przyszłość Kościoła zależy od współodpowiedzialności świeckich i duchownych oraz od dojrzałej wiary ludzi świeckich obecnych w świecie pracy, kultury i życia społecznego.

> W kalendarzu liturgicznym wspominamy św. Wincentego Pallottiego w dniu rocznicy jego śmierci. Jej okoliczności też są wyjątkowe - czy rzeczywiście umarł dlatego, że oddał swój płaszcza biedakowi?

- W pewnym sensie tak, choć chodzi tu nie o jeden symboliczny gest, ale o całe życie przeżyte w logice daru. Podczas spowiedzi, w środku zimy, własnym płaszczem okrył ubogiego, który drżał z zimna. Sam się przeziębił, a choroba szybko przerodziła się w zapalenie płuc. Zmarł 22 stycznia 1850 r.

Dla mnie ta scena mówi wszystko o św. Wincentym Pallottim. Można powiedzieć, że zmarł nie tyle "na chorobę, na przeziębienie i powikłania z tej choroby wynikające", ile na miłość, w konsekwencji bezinteresownego oddania siebie. Całe życie uczył, że miłość chrześcijańska musi być konkretna, czynna i ofiarna. I właśnie tak je zakończył. Jego śmierć jest jak pieczęć postawiona na całym jego nauczaniu.

> Jaką rolę odegrał w jego życiu dom rodzinny?

- Dom rodzinny był dla niego pierwszą szkołą wiary - nie deklarowanej, ale przeżywanej. Rodzice uczyli go nie tylko modlitwy, lecz przede wszystkim życia Ewangelią: wrażliwości na biednych, uczciwości, odpowiedzialności i prostoty. Sam mówił o nich bez wahania: "Bóg dał mi świętych rodziców". W takim domu wiara była nie dodatkiem do życia, ale jego naturalnym środowiskiem. To tam zrodziło się przekonanie, że świętość jest możliwa w codzienności i dostępna dla każdego, kto pozwala Bogu prowadzić swoje życie. To przekonanie Pallotti niósł później przez całe swoje kapłaństwo.

> Założył Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, czyli zgromadzenie księży pallotynów. Dlaczego pallotyni nie są zakonnikami w klasycznym sensie tego słowa?

- Ponieważ taka była intuicja samego św. Wincentego Pallottiego. Będąc księdzem diecezjalnym, nie chciał tworzyć kolejnego zakonu, ale wspólnotę apostolską - otwartą, dyspozycyjną, gotową iść tam, gdzie Kościół najbardziej potrzebuje takiej obecności.

Dlatego pallotyni nie składają ślubów zakonnych, lecz przyrzeczenia. To nie jest mniejsza forma konsekracji, ale inny jej styl - konsekracja dla misji apostolskiej. Chodzi o bycie "w drodze", gotowym do podejmowania bardzo różnych zadań: duszpasterskich, misyjnych, formacyjnych czy charytatywnych. To jest duch św. Wincentego Pallottiego: być posłanym, być apostołem, współpracować.

> Przeszedł do historii jako Apostoł Rzymu. Co miało wpływ na ten przyznany mu jeszcze za życia tytuł?

- Ten tytuł narodził się spontanicznie, z doświadczenia ludzi. Nie był formalnym odznaczeniem, lecz społecznym uznanie. Pallotti był obecny w życiu Rzymu w sposób zdumiewający: duchowo, społecznie i charytatywnie. Już kilka dni po jego śmierci włoski dziennikarz i kapłan, ks. Francesco Fabi Montani, opublikował w "Giornale di Roma" opis jego działalności - portret człowieka, który był "wszędzie tam, gdzie wzywała potrzeba duchowa lub doczesna". Ten świadek wylicza konkretne dzieła: posługę chorym w szpitalach, troskę o więźniów i żołnierzy, ratowanie młodych dziewcząt zagrożonych moralnie, opiekę nad sierotami, zakładanie szkół wieczorowych dla rzemieślników, głoszenie misji ludowych i rekolekcji, wielogodzinne dyżury w konfesjonale, a także formację kleryków i księży. To bardzo konkretna "mapa apostolstwa". Nic dziwnego, że rzymianie nazwali go Apostołem Rzymu: bo był w mieście jak apostoł - obecny, rozpoznawalny, oddany, bezinteresowny.

> Święty Wincenty Pallotti nazywany jest też prekursorem Akcji Katolickiej. Na jakiej podstawie pretenduje do tego określenia?

- Ponieważ już w XIX w. żył i realizował to, co Kościół nazwie później Akcją Katolicką: aktywne zaangażowanie świeckich w misję Kościoła we współpracy z duchownymi. Pallotti był przekonany, że dobro czynione w pojedynkę jest kruche, a prawdziwe owoce rodzą się z jedności i współpracy. Dlatego założył Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego - przestrzeń apostolstwa "razem": księży, osób konsekrowanych i świeckich. To jest bardzo aktualna intuicja także dziś.

> Mówi się, że wyprzedził swoją epokę. Dlaczego?

- Święty Wincenty Pallotti myślał kategoriami, które Kościół przyjął dopiero wiele lat później: powszechne powołanie do świętości, apostolat świeckich, współodpowiedzialność za Kościół, misyjność jako styl życia, a nie zadanie dla nielicznych. Jednocześnie był głęboko zakorzeniony w Tradycji. To połączenie wierności i odwagi sprawiło, że jego duchowość do dziś pozostaje żywa i inspirująca.

> Do jakiej postawy wzywa dziś świeckich katolików w kontekście walki w Kościołem i coraz bardziej powszechnym odrzucaniem chrześcijańskich wartości?

- To jest - moim zdaniem - aktualność wizji Kościoła i świata, jaką daje nam św. Wincenty. Zachęca do działania spokojnego i dojrzałej odwagi. Nie do walki z kimkolwiek, ale do dawania bezkompromisowego świadectwa życia radykalizmem ewangelicznym. Zachęca do życia Ewangelią w sposób uczciwy, odpowiedzialny i widoczny w rodzinie, pracy oraz społeczeństwie.

> W Polsce są trzy pallotyńskie prowincje. Co je odróżnia, w co łączy?

- W Polsce rzeczywiście mamy trzy prowincje pallotyńskie: dwie prowincje księży i braci pallotynów oraz jedną prowincję sióstr pallotynek. Każda z nich ma swoją historię, dynamikę i specyfikę apostolską, ale wszystkie wyrastają z jednego źródła i należą do jednego wielkiego dzieła, które narodziło się 9 stycznia 1835 r. - do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Należy to podkreślić: pallotyni i pallotynki, choć stanowią niezależne jednostki, nie istnieją "obok" siebie ani niezależnie od całego dzieła Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Od samego początku św. Wincenty Palloti widział swoje dzieło jako wspólnotę kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich, zjednoczonych w jednym celu: ożywiać wiarę i rozpalać miłość.

Do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego należą także osoby świeckie, które na różne sposoby - przez modlitwę, świadectwo życia, zaangażowanie apostolskie i dzieła miłosierdzia -współtworzą pallotyńską misję. To właśnie ta jedność w różnorodności jest jednym z najpiękniejszych rysów duchowości św. Wincentego Pallotiego i znakiem jej aktualności.

> W 2035 r. minie 200 lat od powstania Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. W jaki sposób rodzina pallotyńska przygotowuje się do tego jubileuszu?

- W tym miesiącu zaczęliśmy przygotowania do 200-lecia Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego od wspólnego orędzia przełożonych prowincjalnych. Nie rozpoczęliśmy ich od wielkich planów organizacyjnych, ale od serca. Od wsłuchania się w to, co 9 stycznia 1835 r. zapłonęło w sercu św. Wincentego Pallottiego - w pragnienie, aby miłość Chrystusa docierała do wszystkich.

Weszliśmy na drogę dziewięcioletniej nowenny jubileuszowej, która ma nas prowadzić ku 200-leciu. Jej hasłem są słowa św. Pawła: "Miłość Chrystusa przynagla nas", i to nie jako slogan, ale jako doświadczenie, które ma nas na nowo rozpalić od środka. Tytuł tej drogi brzmi: "Caritas Christi: start od nowa" - start nie od siebie, lecz od Miłości.

Ta nowenna jest zaproszeniem dla wszystkich: dla kapłanów, sióstr i braci zakonnych, dla świeckich, rodzin, młodych, chorych i starszych, a także dla przyjaciół rodziny pallotyńskiej. Nie chodzi o to, aby robić więcej, ale aby głębiej żyć charyzmatem, który otrzymaliśmy: wiarą, ktora żyje; miłością, która jest konkretna; misją, która rodzi się z modlitwy.

Święty Wincenty wierzył, że każdy ma coś do ofiarowania - czas, modlitwę, talent, cierpienie, obecność, i że waśnie z tych małych darów Bog buduje wielkie dzieła. Przez najbliższe lata chcemy iść razem: nie idealnie, ale wiernie; nie w pośpiechu, ale z uwagą; nie obok siebie, ale wspólnie. Zawierzamy tę drogę Maryi, Królowej Apostołów, i z nadzieją zapraszamy wszystkich do udziału w tej wspólnej pielgrzymce ku jubileuszowi.

> Charyzmatem wszystkich pallotynów jest posługa misyjna. Gdzie w świecie obecni są polscy pallotyni?

- Naszym podstawowym charyzmatem jest apostolstwo i budzenie ducha apostolskiego wśród wszystkich ochrzczonych. Wymiar misyjny jest tylko jednym z rysów naszego charyzmatu. Jako pallotyni pracujemy w 63 krajach świata. Jesteśmy obecni zarówno w klasycznych misjach "ad gentes", jak i w środowiskach migracyjnych, wśród Polonii, a także w krajach dotkniętych wojną, ubóstwem czy sekularyzacją. Natomiast jako polscy pallotyni pracujemy na kilku kontynentach, w wielu krajach Europy, Afryki, Ameryki Południowej i Północnej, Azji. Jesteśmy obecni w parafiach, na misjach, w dziełach formacyjnych, charytatywnych i medialnych - wszędzie tam, gdzie potrzeba świadectwa wiary i konkretnej pomocy. Dodam tylko, że członkowie naszej prowincji posługują w 22 krajach.

> Do posługi misyjnej pallotyni zapraszają także ludzi świeckich. Bardzo prężnie działają Pallotyński Sekretariat Misyjny oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti. Czym tłumaczyć tak duże zainteresowanie świeckich tą formą głoszenia Ewangelii?

- Myślę, że ludzie świeccy bardzo pragną dziś wiary, która jest konkretna, angażująca i sensowna. Nie chcą być jedynie odbiorcami treści religijnych, ale chcą mieć realny udział w czynieniu dobra i w misji Kościoła. Taką możliwość daje im właśnie pallotyńska posługa misyjna naszej prowincji.

Ogromną rolę odgrywa tutaj Pallotyński Sekretariat Misyjny w Polsce, a także Pallotyński Sekretariat Misyjny na Słowacji, który jest integralną częścią naszej Prowincji Chrystusa Króla. Te struktury nie tylko koordynują pomoc misyjną, ale przede wszystkim łączą ludzi, formują ich duchowo i uczą, że misja zaczyna się od modlitwy, a potem prowadzi do bardzo konkretnych czynów. Ważnym i pięknym dopełnieniem tej drogi jest Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti, która poprzez wolontariat, projekty humanitarne i edukacyjne pozwala świeckim w sposób odpowiedzialny i dobrze przygotowany nieść pomoc ludziom na różnych kontynentach. Dla wielu jest to doświadczenie wiary "wcielonej" - modlitwy połączonej z solidarnością.

Młodzi ludzie szczególnie wyczuwają autentyczność. Jeśli widzą księży, misjonarzy i wolontariuszy, którzy żyją tym, co głoszą, którzy są blisko ludzi i służą bez dominowania, to ich pociąga. Pallotyńska misja daje im przestrzeń sensu, wspólnoty i realnego wpływu na świat, a to dziś jest niezwykle ważne.

> Dziękuję za rozmowę.

Źródło: M. Bochenek, Każdy jest apostołem. Rozmowa z ks. Waldemarem Pawlikiem SAC, w: Nasz Dziennik nr 17/22.01.2026, s. 12-13.